+ Poszukujemy Alf i Bet! Informujemy, że na naszym forum można się nimi stać od razu po rejestracji, a nie w czasie gry. Jedynym warunkiem, który należy spełnić, by uzyskać jedną z wyżej wspomnianych rang, jest porządna Karta Postaci.
+ Gości zapraszamy do rejestracji! Macie przed sobą forum, na którym każda walka nie jest sędziowana przez MG; nie ma tu jakiś dziwnych, sztywnych reguł, a administratorzy zawsze potrafią pomóc! :3
Księga, która wyróżnia się na tle innych. Świeci swym blaskiem, krzyczy "podejdź do mnie, to mnie wybierz". Mimo, że zakurzona, leżąca w największym kącie starej, zapomnianej biblioteki, zawiera największe i najważniejsze prawa tego świata. Wiesz, że gdy ją przeczytasz, zyskasz wiele; że poznasz sekrety, do których dostęp mają tylko mieszkańcy tej krainy.
Stała zaraz obok Złotej Księgi, ale jak diametralnie się różniła... ktoś najwidoczniej musiał być całkowicie obojętny w związku z tym, co stanie się z książką. Rzucił ją ot tak, po prostu; pozwolił na zwykłe istnienie, na to, by ktoś z niej korzystał; nie spalił jej.
Najwidoczniej znał jej wartość.
Potrzebował rad. Rad dotyczących postępowania, ba, poruszania się po tych terenach. Wiedział, że świat jest zgubny i istoty w nim żyjące są zgubne. Toteż, gdy tylko zobaczył tę księgę, sięgnął po nią i natychmiast otworzył.
Była inna od pozostałości, była spisem wszystkich istot znajdujących się w krainie. Każda strona została przydzielona innej osobie i była zupełnie różna od poprzedniej. Były oryginalne.
Na jednej z kartek natknął się na stwierdzenie, że osoba, o której owa kartka opowiadała, czuła się być całkowicie nieoryginalna, zwykła... "Jak bardzo się myli!" - pomyślał.
Ten, kto raz ujrzy majestat tego wspaniałego zamku ślepi od niego nie oderwie. Śnieżnobiały marmur skrzy się w świetle wnoszącego się na nieboskłonie słońca, stara winorośl oplata namiętnie jego zimne serce, a ogrody jakimi jest otoczony wznoszą ku niebu swą dziewiczą pieśń. Wielki portal, bogato zdobiony płaskorzeźbami to zaledwie przystawka, dla koneserów sztuki jaką jest architektura. Na dziedzińcu, można wypatrzyć rozmaite freski, rzeźby i rośliny, dodające estetyki otoczeniu. Wewnątrz budowli mieście się multum arcydzieł najsławniejszych malarzy, cały zbiór bestselerów i miliony sztuk złota zamknięte w królewskim skarbcu, a także niezliczona ilość pomieszczeń i najrozmaitszych zakamarków.
Jakby samo stwierdzenie "tu mieszkają arystokraci", nie wystarczyło... Piękna, owiana sławną dzielnica o wspaniałych dworach na których ścianach wymalowane są najróżniejsze malowidła najczęściej przedstawiające sceny czy krajobrazy rodem z baśni. To wyróżnia tą dzielnicę od wielu innych, jest ona balsamem dla duszy. Wybrukowane aleje są ułożone prostopadle do głównej drogi prowadzącej prosto na dziedziniec królewskiego zamku, jakby miały przypominać mieszkańcom kto sprawuje nad nimi piecze i dba o ich bezpieczeństwo.
Niewielkie chatki, zatłoczone uliczki, gospody... to cechuje to jakże pospolite miejsce będące domem dla wielu najróżniejszych osób, począwszy od kupców i rzemieślników, poprzez domowe gospodynie z dziećmi, na samych stróżach prawa kończąc. Same domy mieszczan nie są liche, nie mają ścian z belek drewnianych, a dachów ze słomy. Halvetia to nie jest uboga wioska gdzie nie ma praktycznie niczego. To bogaty kraj, a sama pospolita dzielnica zwykłego mieszczaństwa to przyjemna strefa w której posiano małe, białe domki z dachówkami o kolorze zdrowego dębu.
Może lepiej nie mówić do czego zdolni są mieszkańcy slamsów i czym się zajmują. Slumsy to praktycznie wielkie getto oddzielające margines społeczeństwa od porządnych obywateli, przynajmniej tak twierdzi władza. A jak jest w praktyce? Zapewne tak samo. Dom przy domu, okno przy oknie... To nagromadzenie szarych budynków nie jest czymś zachęcającym, tak samo jak brud szerzący się na ulicach slumsów. Uwierzcie mi, slumsy nie są ani bezpieczną, ani ciekawą dzielnicą. Ten, kto ma jakiś wybór zapewne nigdy by tu nigdy nie zamieszkał.
Żwirowa aleja będąca drogą do wielkiej twierdzi Laire dzieli ogród przed budynkiem na dwie części, wschodnią i zachodnią. Otoczona niezwykłymi klombami tulipanów, róż i chryzantem prowadzi do portalu nad którym wisi wielki gobelin przedstawiający sławny herb tego królestwa. Wnętrze jest... jak ze starej baśni w której grasują czarownice, strzygi, lecz na końcu wygrywa wolność i miłość. Nie znajdziesz na ścianach malowideł, lecz freski zdające się być jak żywe, przez zachowanie głębi w obrazie. Z tymi malunkami wiąże się szereg legend, które, niestety, raczej nie są prawdziwe. W natłoku rozmaitych pomieszczeń służących do różnych celów wyróżniony został jeden - sala tronowa. Wielka, zaskakująca, ciesząca nawet najbardziej wymagające oko.
Sercem całego królestwa jest zapewne centralna dzielnica i sama główna aleja. Setki, a nawet tysiące wozów przejeżdżają tędy co dnia, burząc spokój tego miejsca. Przy głównej ulicy znajduje się się kilka oberży oferujących naprawdę mnóstwo swojskich dań. W niewielkich kamieniczkach mieszczą się ogniska domowe zarówno mieszkańców, jak i naszej wspaniałej szlachty. Wspaniałe budowle tworzący niezapomniany klimat miasta, uwieńczone licznymi kolumnami, balkonami, freskami, latarniami. Miasto żywcem wyciągnięte z bajki.
Czym byłoby Laire bez swego placu, na którym kwitnie kultura? Czym byłoby to królestwo bez muzykantów, ulicznych artystów chcących zadowolić swą publiczność i napełnić kieszeń drobnymi monetami? Zapewne tym, czym sama, nieodwzajemniona miłość. Byłoby suchą namiastką miasta które dawno już przestało istnieć. Zimny bruk, a dokoła tyle ciepłych serc. Przekupki na targu, handlarze, rzemieślnicy pochłonięci przez swą pasję. To wszystko jest dowodem na przewagę kultury nad potęgą.
Mieszkając w tej dzielnicy trzeba się liczyć z konsekwencjami swego wyboru, czy też jego braku. Pełno tu przestępców różnego stopnia, począwszy od kieszonkowców, na zabójcach zakończywszy. Najuboższa dzielnica w całym Laire nie oferuje zbyt dużo. Brak tu jakichkolwiek sklepów, urzędów, bibliotek czy też innych nieruchomości tego typu, a zakładanie swojego zakładu w tej dzielnicy jest kompletnym wariactwem. Zbyt duże ryzyko.
Najludniejsza część Śródmieścia to oczywiście rynek. Huczne festyny, zabawy, sielanki, czego by tu nie było! Rynek to epicentrum każdego miasta, to jakby serce, a wymyślny system dróg jest krwiobiegiem wielkiej metropolii. To naprawdę zadziwiające, że pomimo takiej frekwencji tyle istot się tu gromadzi. Mimo iż panuje tu taki gwar, a przebicie się przez cały targ w przeciągu kilkunastu sekund jest wręcz niemożliwe, zwierzaki nadal się tu tłoczą, penetrując stragany w poszukiwaniu najlepszej jakości towaru o najlepszej cenie, targując się z handlarzami, gawędząc, nawet z nieznajomymi. To naprawdę zadziwiające, jak bardzo taki plac potrafi pojednać społeczeństwo.
Promenada, deptak, a może po prostu ulica. Jakkolwiek by nie nazwać tego miejsca, ono i tak pozostanie takie same. Te same latarnie, mosty, drzewa, trawniki... tylko zwierzęta się zmienią. Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki, ona wciąż płynie, wciąż się zmienia. Tak samo jest z promenadą. Kto mógłby przypuszczać ile istnień przewinęło się przez tą ulicę, jak wiele miłosnych niesnasek się tu odegrało, ile tragedii zwieńczyło cały owoc gorzkimi łzami. A ile tu było obojętności... Nikt nie zliczy wylanych łez i uśmiechów. To korona samego życia, miasto robi tylko za tło do tych wydarzeń.
Każde miasto przynajmniej powinno posiadać port. Morze to doskonała droga do bogactwa. Handel kwitnie tu zaskakująco dobrze. Statki przybywają i odpływają, jednak pieniądze pozostają. Pełno tu marynarzy, rybaków, a także zwykłych kupców. Miasto żyje, a to, co żyje musi się zmieniać, prawda? To wyjątkowo prosta filozofia. Drewniane doki, ten niesamowity zapach morza, mocna woń złowionych ryb. To wszystko potęguje cały nastrój. Morze to jedna wielka zagadka, a statki to jedynie małe punkciki pośród fal. Port jest tu punktem wyjścia.
Peryferia miasta to bardzo urocze miejsce, pełne spokoju, lecz nie odstające za wiele od głośnej codzienności mieszczan. To zwykła dzielnica, lecz ma w sobie jakiś urok, specjalny czar. Ściany domów, delikatnie muskane promieniami wschodzącego słońca, powoli budzące się do życia miasto, poranne kłótnie i miłości mieszkańców. Powiedzcie mi, czy to nie jest magia? Owszem, niektórzy w tym spokoju dostrzegają wadę, nie zamierzam nikogo przekonywać do słuszności mojej racji. Ale niech tylko zobaczy to na własne oczy, poczuje to sercem i duszą. Tu jest coś, czego nie da się ogarnąć umysłem.
Stare, zapomniane i zniszczone miasto ulokowane w dalszych zakątkach Brenny jest zaledwie resztką z tego, co kiedyś tu egzystowało. Te wielkie ruiny, miasto-widmo stanowi jedną wielką tajemnicę. Mało kto wie co tak naprawdę się tu stało, nikt zaś nie chce o tym mówić. Dziś ptaki są jedynymi mieszkańcami miasta. Kruki, wrony, czasem gołębie czy orły. Krążą słychy że dusze mieszkańców którzy zmarli w wyniku tragedii która się tu rozegrała są uwięzione w lochach pod świątynią. Ponoć nie są przyjaźnie nastawione. Gotowe zgładzić każdego kto przekroczy mury miasta, mszcząc się za krzywdę która spotkała ich za życia.
Gęsta puszcza kryje w swoim sercu wiele tajemnic, historii, tragedii i horrorów. Stare powiastki i legendy mówią o wielu potworach, strzygach i duchach zamieszkujących ten teren. Większość z nich to tylko mity i zabobony, a niektóre mogłyby posłużyć jako świetny wątek do książki przygodowej.
Położone w najstraszniejszych czeluściach lasu, mroczne i nieznane, tajemnicze i straszne. Cudem byłoby, jakby "zwykły" przechodzeń trafiłby tu ot tak, bez przewodnika. Droga prowadząca do katakumb bowiem nafaszerowana jest mnóstwem przeróżnych pułapek, nie wspominając już o samych jej warunkach.
Wesołe miasteczko, miejsce gier i zabaw... Zawsze otwarte, odporne na nudę, gdzie każdy może poczekać na odpowiedź. A może zabrakło komuś weny, ale i nudzi mu się? Zapraszamy!
Zapewne większość z nas coś tworzy i może chce się tym podzielić z innymi? Albo po prostu lubi oglądać czyjeś prace, a może i krytykować? Każda osoba, która tworzy avatary lub podpisy też znajdzie tu dla siebie miejsce.
Słyszałeś kiedyś o Hyde Parku, miejscu, gdzie można wypowiadać wszelkie swoje poglądy, które nie obrażają królowej? Oto i nasz forumowy zamiennik - tu możesz pisać o czym chcesz!